In
Albatros,
Damian Dibben
"Bo jaki sens ma życie, jeśli nie jest przygodą?" - recenzja niezwykłej książki pt. "Mam na imię Jutro" Damian Dibben [Lily]
TytuÅ‚: „Mam na imiÄ™ Jutro”
Autor: Damian Dibben
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 384
Opis Wydawcy: Urzekająca opowieść o odwadze, poświęceniu
i magicznej więzi łączącej człowieka i jego najwierniejszego
towarzysza.
Rok 1815. Zimowy wieczór w Wenecji. Pewien pies czuwa przy katedrze,
mając nadzieję, że wreszcie pojawi się jego pan. Dawno temu
właśnie tu się rozdzielili i tu mieli się spotkać. Minęły
jednak lata, a po panu – lekarzu, chemiku i filozofie, z którym
przemierzył całą Europę, odwiedzając królewskie dwory i pola
bitwy – wciąż nie ma Å›ladu. Pies wyczuwa jednak trop jego
odwiecznego wroga. Porzuca więc w miarę bezpieczne schronienie i
wyrusza w podróż w poszukiwaniu najbliższego mu człowieka.
Z mokrym nosem przy ziemi i wiernym towarzyszem, kundlem wabiÄ…cym
siÄ™ Sporco, u boku musi siÄ™ spieszyć – by znaleźć pana, zanim
zrobi to ten Zły. I nie może się przy tym nadziwić, że te
dwunożne istoty rządzące światem, które potrafią kochać i
tworzyć takie piękne rzeczy, stać na tyle okrucieństwa. Mimo to
nie traci nadziei i pędzi na swych czterech łapach na ratunek panu.
Bo
czy ktoś może kochać bardziej niż pies?
~*~*~*~
Tym razem zacznÄ™ od okÅ‚adki, bowiem to, jak wiele pracy wÅ‚ożono w niÄ…, jest godne podziwu. A to, co okala treść „Mam na imiÄ™
jutro” jest wrÄ™cz magiczne i przyciÄ…gajÄ…ce wzrok. Mnie również
chwyciła za literackie serce a to, co znajduje się od wewnętrznej
strony sprawiło, iż jeszcze głębiej weszłam w historię o psie,
który przez długie lata swego życia niestrudzenie poszukiwał
dawnego przyjaciela. Niewątpliwie na uwagę zasługuje zarówno
kolorystyka, jak i niejako „streszczenie” powieÅ›ci poprzez
zamieszczone na okładce grafiki. W centrum wszystkiego, jest
oczywiście nasz Czempion.
„NadciÄ…gajÄ… szare chmury, zaczyna siÄ™ robić chÅ‚odniej,
przepada wiosenny nastrój. Czuję się jak idiota, bo spędziłem tu
tyle czasu, wierząc, że dziś wydarzy się coś cudownego. Dlaczego
po tylu latach miaÅ‚oby siÄ™ to stać wÅ‚aÅ›nie dzisiaj?”
Pewnego zimowego wieczoru w Wenecji, w roku 1815, mężczyzna
zostawia swojego psa pod katedrą i każe mu na siebie czekać.
Jeżeli kiedykolwiek się zgubią, właśnie w tym miejscu, na
schodach katedry mają się ponownie odnaleźć. Jednak mijają lata,
a pan się nie pojawia, lecz pies zaczyna wyczuwać zapach jego
odwiecznego wroga…
„Vilder siedzi poÅ›ród żoÅ‚nierzy niczym olbrzymia wrona i
ukradkiem znów wyjmuje butelkę z balsamem, upija łyk i chowa ją
do kieszeni, W tle wznosi się wielka kopuła katedry. Mojej katedry.
Każda cząstka ciała, każdy mięsień, ścięgno i włos drżą mi
z niepewnoÅ›ci, pozostajÄ™ jednak na miejscu.”
Już na początku dowiadujemy się, iż czekający na swego pana pies
odbył podróż przez wiele żywotów. Historia rozpoczyna się od
niejako ostrzeżenia. Kiedy to na brzeg wypływa ciało kuriera
wzięte przez chwilę omyłkowo za człowieka, przed którym zdaje
się, iż pan Czempiona ucieka. Niedługo jednak spotykają Vildera,
człowieka, który może mieć związek ze zniknięciem pana. Postać
ta będzie nam towarzyszyć niemal przez całą powieść, gdyż
wyczuwszy jej zapach, nasz Czempion wraz z kumplem Sporco wyruszajÄ…
jego tropem. Może on, bowiem doprowadzić psa do swojego pana.
„Las ciÄ…gnie siÄ™ bez koÅ„ca, koÅ‚a brnÄ… w koleinach. Wreszcie
zostawiamy za sobą liściaste drzewa, droga się prostuje, nabieramy
tempa, wjeżdżając między iglaki. Towarzyszy nam tętent końskich
kopyt, a właściwie ich echo odbite od drzew, i ostatnie promienie
zachodzÄ…cego sÅ‚oÅ„ca.”
Narratorem powieści jest nasz Czempion, który wspomina chwile
spędzone ze swoim panem oraz przygody, jakie ich spotkały.
Retrospekcje przeplatane są teraźniejszością, w której żyje
pies. Poznajemy jego przyjaciół, jak choćby wspomnianego wcześniej
kundla Sporco — psiaka zostawionego na brzegu jeszcze, gdy byÅ‚
szczeniakiem, czy też LaPerlÄ™ — suczkÄ™, wyrzuconÄ… z domu po
śmierci jej pani.
„SÅ‚yszÄ™ radosne szczekanie i znajomy tupot Å‚ap. Przesuwam
jedzenie, chowajÄ…c je w legowisku. Sporco, „baÅ‚aganiarz”, jak
go nazywam, to bezpański piec, który często kręci się w pobliżu
izby celnej, szukajÄ…c resztek.”
Książkę bardzo przyjemnie się czyta. Napisana w narracji
pierwszoosobowej, w całości z punku widzenia naszego Czempiona,
który snuje niezwykle wciągającą opowieść. Wyraziste opisy,
świetne poczucie humoru autora, doskonale skonstruowane dialogi oraz
niekonwencjonalna fabuła sprawiają, że jest to lektura, którą
mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, kto ceni doskonale
napisanÄ… historiÄ™.
„Nie byÅ‚em tam, powiedziaÅ‚ z żalem w oczach – żalem, który
sięgał daleko w przeszłość, żalem, że on nie był równie
silny jak brat, że zabrakło mu hartu ducha, by wykorzystać życie,
które otrzymaÅ‚.”
Wraz z psem zwiedzamy różne miejsca, przemierzając świat,
zatrzymujÄ…c siÄ™ w czasie, niczym na przystanku autobusowym. Czy
zatem naszemu Czempionowi uda się w końcu odnaleźć swego
przyjaciela, ukochanego pana? Jakie przygody były jego udziałem? I
jaki związek z historią ma złowrogi Vilder? Tego dowiecie się z
lektury. ;)
Cała powieść jest owiana tajemnicą, która wisi nad czytelnikiem
aż do samego końca. Niesie również ze sobą przesłanie, by nie
zatracać się w przeszłości i czerpać z życia, jakie mamy tu i
teraz. Spoglądać z nadzieją w przyszłość.
„To ważna nauka. Nie ma sensu spalać siÄ™ z powodu
przeszłości. Nie warto bać się kłopotów, które mogą nadejść.
Nie ma powodu, by bać siÄ™ ich dzisiaj. (…) I jutro – jutro
zaczniemy od nowa.”
Lily
Moja ocena: 6/6
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję
Wydawnictwu Albatros.
,
by
NieGrzeczne Recenzje

